Czołem panie poruczniku-twój
Krowa i Kurczak |lampy |katalog
„Czołem, panie poruczniku!
twój Marian.
Tu mówi Londyn
Jest dzień Brzydkich Twarzy. Zdarzają się dnie, w których są twarze ładne, ale dziś wyjątkowo nie mogę patrzeć na ludzi. W twarzach odnajduję tylko fatalną, zżółkła cerę, brud, strach. To są twarze z tramwaju. A już szczytem beznadziei są twarze kręcące się pod murem nie tak dawno osłaniającym getto. Hałas tu i krzyk, i nawoływania. Wiruje pierze z poduszek, kurz z ubrań, zatęchły zapach z wszystkiego, cokolwiek ci ludzie trzymają w ręku. Jakaś rozczochrana wiedźma podtyka mi pod oczy skrwawioną damską koszulę, inny pokurcz ludzki wytrząsa przede mną chustki w plamach krwi, sukienki, pieluchy, już nie rozróżniam, co to jest, skąd nabrało się tyle przerażających gałganów, tyle wykrzykujących ust, wciąż zachwalających swój towar. Handel łachami z getta. Getto już umarło, dym ze spalonych Żydów rozwiał się nad całym światem — a przecież zostały po nich te żałosne, najsmutniejsze pamiątki. Pod murem kłębi się nowa kasta hien ludzkich, żeruje na śmierci, żyć chce, do czegoś dąży, ratuje swoje nic niewarte życie. I dla tych ludzi i za tych ludzi — zginął Marian. Po cóż tu przyszłam, czego szukam Dlaczego chodzę wśród tego nienawistnego mrowia. Muszę iść tędy, muszę ich minąć, bo przy Żelaznej Bramie umówiłam się z Delką Mullerówną. Zabiorę od niej dwa pistolety, zaniosę do schowku na działce pod dalszą opiekę mojej Mamuni. Delka mówiła o powstaniu, że w tym roku, że w całej Polsce. Marzycielka! Już od wybuchu wojny przygotowujemy się do tego „ogólnonarodowego zrywu". Czy to w ogóle kiedykolwiek nastąpi“(16)
katalog moderowany |Betsson |blog
„Czołem, panie poruczniku!
twój Marian.
Tu mówi Londyn
Jest dzień Brzydkich Twarzy. Zdarzają się dnie, w których są twarze ładne, ale dziś wyjątkowo nie mogę patrzeć na ludzi. W twarzach odnajduję tylko fatalną, zżółkła cerę, brud, strach. To są twarze z tramwaju. A już szczytem beznadziei są twarze kręcące się pod murem nie tak dawno osłaniającym getto. Hałas tu i krzyk, i nawoływania. Wiruje pierze z poduszek, kurz z ubrań, zatęchły zapach z wszystkiego, cokolwiek ci ludzie trzymają w ręku. Jakaś rozczochrana wiedźma podtyka mi pod oczy skrwawioną damską koszulę, inny pokurcz ludzki wytrząsa przede mną chustki w plamach krwi, sukienki, pieluchy, już nie rozróżniam, co to jest, skąd nabrało się tyle przerażających gałganów, tyle wykrzykujących ust, wciąż zachwalających swój towar. Handel łachami z getta. Getto już umarło, dym ze spalonych Żydów rozwiał się nad całym światem — a przecież zostały po nich te żałosne, najsmutniejsze pamiątki. Pod murem kłębi się nowa kasta hien ludzkich, żeruje na śmierci, żyć chce, do czegoś dąży, ratuje swoje nic niewarte życie. I dla tych ludzi i za tych ludzi — zginął Marian. Po cóż tu przyszłam, czego szukam Dlaczego chodzę wśród tego nienawistnego mrowia. Muszę iść tędy, muszę ich minąć, bo przy Żelaznej Bramie umówiłam się z Delką Mullerówną. Zabiorę od niej dwa pistolety, zaniosę do schowku na działce pod dalszą opiekę mojej Mamuni. Delka mówiła o powstaniu, że w tym roku, że w całej Polsce. Marzycielka! Już od wybuchu wojny przygotowujemy się do tego „ogólnonarodowego zrywu". Czy to w ogóle kiedykolwiek nastąpi“(16)
katalog moderowany |Betsson |blog